Fotografia od zawsze była moim środkiem wyrazu. Zawsze czułam silną potrzebę tworzenia i dzielenia się swoją wrażliwością.
Odkąd zostałam mamą, odkryłam coś jeszcze — jak łatwo w pędzie codzienności i macierzyństwa zgubić kontakt ze sobą. Odkładamy własne potrzeby na później. Na moment, który prawie nigdy nie nadchodzi. Jesteśmy dla wszystkich, a coraz mniej dla samych siebie.
Dlatego tak bardzo chcę przypominać kobietom, by nie traciły siebie z oczu. By dawały sobie przestrzeń na pielęgnowanie swojej kobiecości. Na nowo ją odkrywały — albo wracały do tego, co jeszcze niedawno było w nich żywe
Bardzo często to my, kobiety, dbamy o utrwalenie rodzinnych momentów. Robimy zdjęcia dzieciom, partnerom, wspólnym chwilom… A same znikamy z kadru, bo stoimy po drugiej stronie aparatu. A przecież jesteśmy nieodłączną częścią tej historii.
Chciałabym, żeby za 10 czy 15 lat Twoje dzieci mogły oglądać rodzinne zdjęcia, na których jesteście wszyscy razem. Żeby oprócz uśmiechniętego taty widziały też swoją mamę — obecną, czułą i bliską.